Przedsiębiorcy z nowym obowiązkiem. Nie wie o nim nawet 70 proc. z nich. Kary do 1 mln zł 

Kosmetyczka, fryzjer, mechanik, właściciel warzywniaka i wielu, wielu innych. Wszyscy do końca roku muszą się zarejestrować w bazie danych o produktach i opakowaniach. Na spóźnialskich czekają kary do miliona złotych, a nawet areszt. Zarejestrowało się 155 tys. firm. Powinno ok. 800 tys.

- 60-70 proc. nie wie o nowym obowiązku. Można to szacować na podstawie zarejestrowanych już firm w bazie danych o produktach i opakowaniach (BDO) i szacowanej liczbie firm, które powinny być tam zarejestrowane - mówi money.pl Aldona Maziak, specjalista ds. ochrony środowiska z firmy PHU ECO /Spółdzielnia Pracy Argo Film.

Nowe przepisy odpadowe dotyczą znacznej grupy przedsiębiorców. Tak samo jest w nich traktowana duża firma produkcyjna, jak fryzjerka czy sklepikarz. Wystarczy, że wytwarzają śmieci, które nie są zwykłymi odpadami komunalnymi. Jeśli do 1 stycznia nie zarejestrują się w BDO, nikt nie odbierze od nich odpadów, a Inspektorat Środowiska, który będzie kontrolował firmy pod tym względem, nakładać będzie wysokie kary.

Co się zmienia i dlaczego? Do tej pory wszyscy przedsiębiorcy wytwarzający odpady - takie jak kartony, opakowania foliowe, pudełka po szamponach i farbach (pudełka po farbach to odpad niebezpieczny), czy lakierach do paznokci, oleje, tonery do drukarek - po prostu podpisywali umowy z firmami, które je odbierały. Dalej nikogo nic nie obchodziło. Od nowego roku trzeba prowadzić ewidencje odpadów i wystawiać karty ich przekazania. Wszystko to właśnie w elektronicznym systemie BDO.

Kogo dotyczą zmiany?

- Łatwiej powiedzieć, kogo to nie dotyczy. W BDO muszą być warsztaty samochodowe, zakłady fotograficzne, drukarnie, instytucje jak szpitale, przychodnie, zwykłe sklepy za sprawą tzw. foliówek, transportujący odpady i firmy działające w branży odpadowej. Duże firmy wiedzą o tym obowiązku, ale mali przedsiębiorcy mogą wpakować się w kłopoty, bo kontrole na pewno będą - mówi Aldona Maziak.

Cały system przekazania i ewidencji odpadów będzie odbywał się elektronicznie. Ekspertka zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt. W brzydkiej walce bardzo łatwo będzie donieść na rynkową konkurencję.

 

Podwyżki za śmieci to początek kłopotów. Samorządy zapłacą kary albo przerzucą je na mieszkańców

- Wystarczy przejrzeć ogólnie dostępny w sieci rejestr BDO, sprawdzić, czy konkurent jest tam wpisany i jeśli nie, poinformować odpowiednie służby. Proszę mi wierzyć, że jak na razie nawet przedsiębiorcy z dużym doświadczeniem gdzieś przeoczyli ten obowiązek. W ich najlepiej pojętym interesie jest jak najszybsze wyrwanie się z letargu i zarejestrowanie w BDO - mówi Maziak.

A jakie konsekwencje grożą tym, którzy jednak jeszcze głębiej zapadną w zimowy sen? Ustawodawca stwierdził, że nie będzie się patyczkował. "Za gospodarowanie odpadami niezgodne z informacjami zgłoszonymi do rejestru – kara aresztu albo grzywny. To samo grozi za brak wniosku o wpis do rejestru, wykreślenie z rejestru lub złożenie wniosku niezgodnego ze stanem faktycznym".

Areszt lub 1 mln zł

Ponadto za prowadzenie działalności gospodarczej bez wymaganego wpisu do rejestru grozi kara do miliona zł. Tak samo kosztowne będzie nieumieszczanie numeru rejestrowego na dokumentach sporządzanych w związku z prowadzoną działalnością. Co to oznacza?

- Sama rejestracja nie kończy sprawy. Przedsiębiorcy muszą pamiętać, że numer z BDO muszą umieszczać na fakturach i paragonach. Za ich brak też będzie można zapłacić do miliona złotych kary - mówi Aldona Maziak.

Już zarejestrowani będą potem musieli kartę przekazania odpadów wprowadzać do systemu BDO, wskazując przy tym firmę, która odbierze odpady. Trzeba to będzie robić dla każdego odbioru odpadów, czyli np. raz w tygodniu. Ustawodawca chce, by cała historia np. tonerów czy pudełek po farbach była do sprawdzenia.

Wszystko po to, by łatwiej można było wyłapać tych, którzy worki ze śmieciami podrzucają np. do lasów. Elektroniczna ewidencja odpowie na pytanie, kto śmieci wytworzył, kto je odebrał i gdzie powędrowały. 

W czwartek 21 listopada w BDO było ponad 155 tys. firm. Do końca roku nie zostało już dużo czasu. Tymczasem w bazie powinno być znacznie więcej wpisów. - Szacuje się, że ok. 800 tys. firm powinno znaleźć się w BDO. Zatem przed urzędami marszałkowskimi, które przyjmują zgłoszenia, jeszcze dużo pracy. O ile oczywiście wszyscy przedsiębiorcy się zgłoszą - mówi Maziak.

Ilu zaspało?

Pytaliśmy w resorcie klimatu o te szacunki i możliwości przyjęcia wszystkich zgłoszeń do końca roku, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi do czasu opublikowania tego artykułu. Urzędy wytrzymają napór setek tysięcy zgłaszających się do BDO?

- Obecnie sytuację mamy opanowaną. Zgodnie z szacunkami na podstawie baz opłatowych powinno być w całym województwie dolnośląskim ok. 16 tys. przedsiębiorców w BDO. Z czego 4 tys. to sklepy, które w BDO muszą się znaleźć przez foliówki, kartony i przeterminowaną żywność. Warto tu pamiętać, że od września nie ma znaczenia grubość toreb foliowych. Wszystkie traktowane są tak samo surowo - mówi Agnieszka Walczak z Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego.

Jak sprawdziliśmy, obecnie w tym województwie zarejestrowanych w BDO jest ponad 6 tys. firm. Zatem musi się zgłosić jeszcze jakieś 10 tys. Jednak co do tej liczby wątpliwości ma Aldona Maziak.

- Te 16 tys. nie uwzględnia tych, którzy do tej pory nie mieli obowiązku rejestracji. W mojej ocenie na Dolnym Śląsku będzie musiało to zrobić ok. 45-50 tys. firm. Także wiele pracy jeszcze przed urzędnikami - mówi ekspertka z "Eco".